Nie chcę rzucać słów na wiatr
Agata Saraczyńska: Dzień dobry, Panie Dyrektorze.
Konrad Imiela: Za wcześnie na takie tytuły. Nie mam wszystkich
danych, by podjąć decyzję. Propozycję od prezydenta dostałem
nagle. By dać odpowiedź, muszę jeszcze porozmawiać z dyrektorami
Capitolu, kolegami z Legitymacji, żoną.
Twoje "tak", zależy od powrotu Legitymacji do
teatru?
Jeśli do tego dojdzie, to zmontujemy mocny trzon, szerszy od
Legitymacji. Chcę jednak, by Cezi [Cezary Studniak - red.] i
Sambor [Dudziński - red.] działali w teatrze, tak jak bliźniacy
Kamińscy i wielu innych.
A Wojciech Kościelniak?
Też, zależy mi, by dalej reżyserował. Jednak za wcześnie jest
mówić co, kto, jak i kiedy.
Chcesz kontynuować linię programową teatru muzycznego, łączącego
operetkę z musicalem?
Zdaję sobie sprawę z konieczności kompromisów na rzecz komercji
- teatr ma 600 miejsc na widowni i trzeba je zapełniać. Jednak
nie pora jeszcze, by o tym mówić. Najpierw muszę wiedzieć, ile
jest osób na etacie, ile pieniędzy można przeznaczyć na premiery.
Wiem, że trzeba uważać na deklaracje, żeby nie składać obietnic
bez pokrycia.
Kościelniak zostawia Capitol z nierozwiązanymi problemami
byłych pracowników Operetki. Sądzisz, że Ty jesteś w stanie
je zamknąć?
Wojtek obejmował teatr w realiach, że tak powiem, wojennych.
Czekała go zmiana ekipy, wizerunku, repertuaru. Ja dostaję propozycję
objęcia zupełnie innego Capitolu. To już nie ten kaliber problemów.
Nie jestem człowiekiem wojny i tylko dlatego, że czas rewolucji
minął, mogę się zastanawiać nad dyrektorowaniem. Nie wiem jednak,
ile spraw toczy się w sądzie pracy i jakie są wyniki poprzednich
rozpraw.
Czy zastępując Kościelniaka w Capitolu, decydujesz się objąć
też szefostwo Przeglądu Piosenki Aktorskiej?
Jeszcze nie wiem. Nie rozmawiałem o tym ani z Wojtkiem, ani
z prezydentem. Kiedy dyskutowałem o kierowaniu Capitolem, postawiłem
warunek, że ta funkcja nie będzie mogła przeszkadzać w rozwoju
Legitymacji.
Będziesz kolejnym artystą zmieniającym się w urzędnika.
Kościelniak z tego zrezygnował, nie boisz się tej zmiany ról?
Strrrasznie się boję! Ale jak mam sprawdzić, czy się nadaję
do bycia urzędnikiem, jeśli nie spróbować? Mam to szczęście,
że przejmuję teatr w dobrej kondycji. Zmiana dyrektora artystycznego
to odmiana, ale przecież maszynka administracyjno-finansowa
Capitolu nie wymaga żadnej korekty. Zegarek świetnie chodzi,
więc będę się mógł zająć twórczością.
Agata Saraczyńska
"Gazeta Dolnośląska", 23 marca 2006
początek strony
|