Polak nie Arab
Rozmowa z Konradem Imielą
Wiele osób, które obejrzały "W pustyni i w puszczy"
sądzi, że nie jest pan Polakiem, egzotyczna uroda, nazwisko
też takie mało polskie...
Mimo wszystko jestem Polakiem. Aktorem. Ukończyłem, i to dość
dawno temu, szkołę teatralną we Wrocławiu i gram teraz we wrocławskim
Teatrze Polskim. W filmie zagrałem Chamisa, czyli Araba. Nigdy
wcześniej nie grałem Arabów, choć są może ku temu, bym Arabów
grał, pewne podstawy... Kiedy przyjechaliśmy z filmem na pokaz
premierowy do Teatru Wielkiego byłem gładko ogolony, tym bardziej
nikt nie wiedział, kim jestem... Ludzie nie mieli nawet pojęcia
nawet, że grałem w tym filmie! Dlatego reżyser zakazał mi się
golić, żeby było widać, że to ja jestem tym Chamisem z ekranu.
Ale ma pan jakieś pochodzenie arabskie?
Moja rodzina żyje w Polsce już od wielu pokoleń, natomiast
podobno rzeczywiście mamy jakieś korzenie śródziemnomorskie,
francuskie... Na pewno nie arabskie. Udało mi się zagrać w obu
superprodukcjach, bo i "W pustyni i w puszczy" oraz
w "Quo vadis". I dziękuję Henrykowi Sienkiewiczowi,
że pisał nie o Skandynawii, tylko o Afryce, bo dzięki temu mogłem
w tych filmach wystąpić...
Ktoś w rodzinie był aktorem?
Aktorem nie, ale rodzina jest bardzo związana z muzyką. Są
w niej i pianiści, i organiści. Brat chce zostać wokalistą.
Siostra, choć nie muzyk, też artystka. Studiuje fotografię w
Akademii Sztuk Pięknych.
Rozmawiała Gabriela Pewińska
"Wieczór Wybrzeża", 30 marca 2001
początek strony
|