Poznasz go po depilacji
Popularny aktor wrocławskiego Teatru Polskiego wrócił właśnie
z Tunezji, gdzie zagrał ulubionego muzyka Nerona w "Quo
vadis" Jerzego Kawalerowicza.
Jak się pracowało z Jerzym Kawalerowiczem?
Miałem z nim niewielki kontakt, bo jest otoczony drugimi reżyserami
i asystentami. Grałem rolę drugoplanową, więc nie miałem aż
tak dużego zadania, jak pierwszoplanowi aktorzy.
Spotkały Pana jakieś niespodzianki na planie?
Ponieważ starożytni Rzymianie się golili, więc wręczono nam
kremy do depilacji. Aktora grającego w "Quo vadis"
poznać można po tym, że ma wydepilowane łydki i przedramiona.
A co robił Pan poza planem zdjęciowym?
Kręciliśmy w przepięknych miejscach. W Tunezji można kupić
świetne bębny. Całe popołudnia spędzaliśmy na plaży, grając
na bębnach. Przewodził nam Krzysztof Majchrzak. Przywiozłem
sobie taki bęben.
Małgorzata Matuszewska
"Gazeta Dolnośląska", 27maja 2000
początek strony
|