Pachnące piosenki

Po premierze recitalu "Śpiewa Konrad Imiela"

Trochę teatru, trochę muzyki - tak pokrótce można scharakteryzować środowy recital Konrada Imieli. W zamglono-zadymionej sali klubu Firlej aktor Teatru Polskiego zaśpiewał kilkanaście piosenek swojego autorstwa oraz Toma Waitsa, Arthura H., Ewy Demarczyk, Roberta Gonery, Wojtka Kościelniaka. Wraz z towarzyszącymi mu muzykami: Adamem Skrzypkiem (kontrabas, gitara basowa), Piotrem Dziubkiem (fortepian, akordeon, instrumenty klawiszowe) i Michałem Czwojdą (perkusja i instrumenty perkusyjne) udało mu się stworzyć klimat - przepełnionych muzyką i zabawą - klubów ukrytych w ciemnych uliczkach wielkich miast.

O miłości łatwiej się śpiewa w towarzystwie pięknych kobiet. W recitalu Konrada takiej nuty wdzięku dodały głosy Bogny Woźniak i Magdy Skrzypek (także skrzypce). Szkoda, że z piosenką Wojtka Kościelniaka "List z gór", Konrad Imiela nie wystąpił w premierach tegorocznego Opola, może poprawiłby poziom tego koncertu. We Wrocławiu, gdzie piosenki Toma Waitsa dobrze są znane m.in. z PPA, trudno jest zaśpiewać je tak, by nie powielić wcześniejszych interpretacji. Konradowi udało się jednak stworzyć inny wizerunek tych utworów - bardziej aktorski, bezpośredni, może momentami trochę przekoloryzowany.

Recital "Śpiewa Konrad Imiela", który jest jego własną inicjatywą, powinien na stałe wejść do repertuaru wrocławskich teatrów.

Julia Popkiewicz
"Słowo Polskie", 15 czerwca 2001