Uważam, że jestem całkiem niezłym ojcem...

Wieczory chętnie spędza z Zosią. W pokoju zapala świeczki, aby stworzyć baśniowy klimat. Czyta jej bajki o Muminkach, ona słucha z przejęciem...

Po roli Chamisa w filmie "W pustyni i w puszczy", Konrad Imiela stał się bardzo popularny. Zaprzyjaźnił się na planie tej superprodukcji z filmową Nel. Mówi, że bardzo przypomina mu ona jego ponadtrzyletnią córeczkę. -A ja naprawdę dostałem bzika na punkcie Zosi - śmieje się aktor - i nie potrafię jej niemal niczego odmówić. Z każdej podróży przywożę małej stosy prezentów.

Ostatnio Konrad, będąc we Francji, kupił córeczce kalejdoskop, czyli kolorową tubę, w której obracają się różnobarwne szkiełka. Prosta, znana od lat wszystkim dzieciom zabawka, wzbudziła zachwyt małej.

-Wiesz, Zosiu, a może tę tubę zostawił dla dzieci jakiś czarnoksiężnik? - szeptał jej do ucha, wręczając prezent. -Tata, zobacz, tam rodzą się gwiazdy - córeczka biegała po pokoju i z dumą pokazywała wszystkim, co da się "wyczarować" w kalejdoskopie. -Chętnie kupuję jej zabawki, do których łatwo dorobić legendę. Lubię wzbudzać ciekawość Zosi - opowiada z uśmiechem aktor. Wie, że tajemniczy świat bajek działa bardzo mocno na jej wyobraźnię... -Chciałbym, by miała również tak szczęśliwe dzieciństwo, jak ja. Moje było naprawdę fantastyczne.

Piękny, rodzinny dom wśród morw

Z pewnością zawdzięcza to mamie, wspaniałej kobiecie, która całe życie poświęciła wychowaniu trójki dzieci. Ojciec, niezwykle rodzinny człowiek, jak za dawnych lat, wciąż ma mnóstwo pasji. Jest zapalonym turystą, fotografem, a przy tym duszą towarzystwa. Do szóstego roku życia aktor mieszkał w olbrzymim drewnianym domu, w najstarszej części Starachowic. Było to tętniące życiem, wielopokoleniowe, rodzinne mieszkanie. Wokół rozpościerał się ogromny ogród. Rosły w nim, oprócz jabłoni, śliwek i klonów, ogromne morwy. Tak pięknych nigdy już potem nie widział. Później cała rodzina przeprowadziła się do szarych bloków i nie było już tak romantycznie.

Aktor od lat zapuszcza korzenie we Wrocławiu. Jego śladami poszło rodzeństwo: siostra Ania i brat Tomek. -Ciągnę ich za sobą i przecieram szlaki. Nie startuje się przecież w samodzielność zupełnie samotnie - opowiada Konrad. -A poza tym Wrocław to najpiękniejsze miasto w Polsce! I wcale nie spieszy mi się do stolicy...

Z Wrocławiem wiążą się jego najpiękniejsze chwile w dorosłym już życiu. Tu poznał przyszłą żonę Agnieszkę. A zdarzyło się to tak: Był jeszcze studentem szkoły teatralnej, gdy kolega przedstawił mu swoją dziewczynę, czarującą blondynkę.

Spotkanie przy tramwajach

-Ale nie była to wcale blond piękność jak ze znanych dowcipów! - śmieje się Konrad. -No, ale potem jeszcze raz spotkałem Agnieszkę. Tym razem o trzeciej w nocy, na pętli tramwajowej. Wracałem ze szkoły teatralnej w wesołym nastroju, razem z kolegami. Agnieszka, po rozstaniu ze swoim chłopakiem, była smutna. Usiłowałem ją pocieszyć. I tak po dwóch latach, została moją dziewczyną. Już na całe życie.

Konno na weselną biesiadę

Zawsze marzyli, by wziąć ślub wiosną lub latem, ale ponieważ chcieli jak najszybciej być małżeństwem, odbył się on w... listopadzie. -Pora roku mało romantyczna, ale wesele miało miejsce w pięknej scenerii - przy ognisku, w zaprzyjaźnionej stadninie koni pod Wrocławiem. -Wjechaliśmy z Agą konno do wojskowego namiotu, gdzie były zastawione stoły biesiadne. Tej nocy spadł pierwszy śnieg i wszystko wokół wyglądało jak w bajce - opowiada aktor. -Na koniach przycwałowali także nasi rodzice. Moi przyjaciele do dziś jeszcze wspominają te wspaniałe, szalone weselisko.

-Konrad ujął mnie przede wszystkim swoim ogromnym poczuciem odpowiedzialności - pani Agnieszka chętnie chwali swojego męża. -Wzruszył mnie do łez, przynosząc do szpitala, kiedy leżałam na porodówce, piękny pierścionek "za naszą córkę Zosię". Wiedziałam, że jako ojciec będzie fantastyczny. No i jest. Tak jak przewidywałam. -No cóż, chyba rzeczywiście całkiem niezły ze mnie ojciec - przyznaje aktor.

Konrad chętnie odprowadza i przyprowadza małą z przedszkola, lubi spędzać z dzieckiem każdą chwilę. Jeśli jest w domu, córeczka z radością wdrapuje się tacie na kolana, coś tam sobie odpowiadają, potem śmieją się i przekomarzają. Gdy zbliża się wieczór, Zosia nie może się doczekać, kiedy tata zacznie jej czytać piękne opowieści o niezwykłych przygodach Muminków.

Jeszcze do niedawna całą trójką wybierali się na rowerowe przejażdżki. Zosia siedziała na rowerze taty, w specjalnym foteliku. Teraz pani Agnieszka jest w siódmym miesiącu ciąży, oczekuje drugiego dziecka i dlatego z rodzinnymi wycieczkami muszą poczekać. -A ja już nie mogę się doczekać przyjścia na świat drugiego maleństwa - cieszy się Konrad. Ciekawe czy będzie to chłopczyk czy dziewczynka? I choć narodziny dziecka wiążą się przecież z pewnymi ograniczeniami - wcale nie żałują decyzji o powiększeniu rodziny.

Pomysłowy tata, czuły mąż

Kiedyś przed narodzinami Zosi, spędzali urlopy, np. podróżując autostopem do Europie. Zjeździli też samochodem kręte, górskie drogi w Pirenejach. Aktor zawsze wynajdywał pomysły na ciekawe spędzenie wakacji. Teraz, ze względu na zaawansowaną ciążę Agnieszki, urlop będzie już nie tak szalony.

-Mój mąż, to nie tylko podróżnik. Świetnie też gotuje. Lepiej od niego robi to tylko moja teściowa - mówi Agnieszka. -Konrad hołduje dobrej kuchni, ale kiedy przestaje miescić się w kostium teatralny, nie chce jeść kolacji. Zazdroszczę mu silnej woli. Ma ponadto wiele innych zalet: jest czuły, stanowczy... Dlatego wybaczam mu różne potknięcia, np. gdy o czymś zapomni, co mu się często zdarza. Chyba, że jest to urodzinowy prezent dla mnie...

Teofil Nogacki
"Tina", nr 25/2001

początek strony