Wszystko było po coś
Od kilku dni dyrektor Teatru Muzycznego "Capitol".
Jest aktorem, piosenkarzem, współtwórcą Formacji Chłopięcej
"Legitymacje".
Skończył wrocławską szkołę teatralną, jako aktor debiutował
we wrocławskim Teatrze Polskim. Zagrał główne role w musicalach
"Grease" w warszawskim Teatrze Roma, a w "Operze
za trzy grosze" wcielił się w Mackie Majchra. Występował
w K2, Capitolu i parokrotnie na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej
- w ubiegłym roku przygotował wraz z kolegami z Legitymacji
widowiskowe "Wiatry z mózgu".
Telewizyjnej publiczności znany jest z Truskawkowego Studia.
Ma na koncie także role filmowe - był Chamisem "W pustyni
i w puszczy", wystąpił też w "Quo vadis" jako
Didor. Wydał solową płytę "Garderoba męska" oraz album
z Mariuszem Kiljanem i singiel "Z życiem". Prywatnie
jest mężem Agnieszki i tatą Zosi i Janki.
Dzisiaj zaprezentuje swój recital w Teatrze Piosenki w Imparcie.
Kobiety są dla mnie...
Istotą. Rozumieć to można różnie. Istotą rzeczy, życia, piękna
etc.
Gdybym się urodził po raz drugi...
Skończyłbym szkołę muzyczną.
Najbardziej w życiu żałuję...
...że nie skończyłem szkoły muzycznej, a tak naprawdę to wszystko,
co mi się przydarzyło, i co zrobiłem, było po coś.
Nikt nie wie, że ja...
Nie ma tak, że nikt, bo w relacjach z moimi najbliższymi obowiązuje
pełna szczerość. Więc przynajmniej oni wiedzą. Mało kto wie,
że o mało co nie zostałem astronomem. Gdybym nie dostał się
do szkoły teatralnej, pracowałbym zapewne w Centrum Badań Kosmicznych.
Najbliższy mi bohater literacki...
Szatan z siódmej klasy - czyli bohater powieści Kornela Makuszyńskiego.
Moją pozazawodową pasją jest...
Astronomia właśnie, choć nie zawsze mam dla niej teraz czas.
Na wakacjach spędzam długie godziny ze znajomymi na patrzeniu
w niebo i opowiadaniu, co tam właśnie się dzieje.
Najpiękniejszy dzień mojego życia...
To dni narodzin moich córek. Wtedy zmienił mi się radykalnie
punkt widzenia świata. To potwierdza teorię względności Einsteina.
Wszystko zależy od tego, z której strony i w którym momencie
się na to patrzy.
"Gazeta Wyborcza", 17 maja 2006
początek strony
|